Analiza techniczna
GIEŁDA, GOSPODARKA, FINANSE
Analizy rynków kapitałowych - tu poznasz "za" oraz "przeciw"
ATwig-analiza techniczna
TEMAT NA CZASIE
Gaz z łupków w Polsce: firmy czekają na wyniki
Gaz ze złóż niekonwencjonalnych, czyli ze złóż typu tight oraz łupkowych, w przeciwieństwie do gazu ze złóż konwencjonalnych jest trudniejszy w wydobyciu; jednak Amerykanie oceniają, że w Polsce jego zasoby mogą wynosić nawet od 1,5 do 3 bln m sześc. Państwowy Instytut Geologiczny szacuje, że w Polsce może występować ok. 150 mld m sześc. gazu niekonwencjonalnego. Pod koniec kwietnia PGNiG wywierciło otwór w poszukiwaniu tight gazu w Markowoli na Lubelszczyźnie, a w lipcu spółka przeprowadziła dwa zabiegi tzw. szczelinowania. "Na tym etapie wiemy tylko, że są ślady gazu" - powiedział w środę PAP dyrektor biura poszukiwań w PGNiG Andrzej Maksym. "Teraz robimy analizy testów, ich wyniki uzyskamy pod koniec miesiąca i wtedy podejmiemy decyzję co do dalszych poszukiwań w tym rejonie" - dodał. Ekspert wyjaśnił, że przy poszukiwaniu gazu niekonwencjonalnego najpierw wybiera się poziom wiercenia - złoża tight gazu są młodsze od gazu łupkowego i znajdują się w innych warstwach skalnych; następnie wierci się otwór, w który wpuszcza się wodę i robi szczelinę, dzięki czemu "uwięziony" w skale gaz może przepływać. Jak poinformował Maksym, pod koniec roku PGNiG wykona taki sam zabieg szczelinowania, ale w poszukiwaniu gazu łupkowego w Lubocinie (k. Wejherowa) na Pomorzu. Powiedział, że koszt odwiertu badawczego w pierwszej fazie poszukiwań gazu niekonwencjonalnego, wraz ze szczelinowaniem, wynosi ok. 30 mln zł. W tym roku PGNiG planuje zainwestować w poszukiwania gazu ziemnego w Polsce ok. 680 mln zł, z tego ponad 100 mln zł na poszukiwania gazu niekonwencjonalnego. We wtorek PGNiG podał w komunikacie, że strategia poszukiwań złóż gazu niekonwencjonalnego zakłada racjonalizowanie kosztów. "Z uwagi na to, że na oszacowanie zasobów złoża potrzeba wykonać kilkanaście kosztownych odwiertów, spółka planuje przeprowadzić próbne odwierty na innych koncesjach, by móc zdecydować, gdzie prace poszukiwawcze zostaną rozszerzone" - czytamy. Spółka zapowiadała w połowie czerwca, że do końca 2013 roku chce wywiercić pierwsze otwory na obszarze większości swoich koncesji na poszukiwanie niekonwencjonalnego gazu, co oznaczałoby pierwsze miarodajne dane na temat występowania i wielkości złóż za dwa-trzy lata. PGNiG posiada ok. 25 proc. koncesji na poszukiwania gazu ze złóż niekonwencjonalnych w Polsce. W połowie czerwca prace wiertnicze na Pomorzu (Łebień) w poszukiwaniu gazu łupkowego rozpoczęła kanadyjska firma Lane Energy. "Obecnie poddawane są testom próbki skalne pobrane na głębokości, która nas interesuje" - powiedziała w środę PAP Agnieszka Honkisz z biura Lane Energy w Polsce. Testy odbywają się w amerykańskich laboratoriach, z którymi współpracuje Lane Energy. "Ruszyliśmy z drugim odwiertem w okolicach miejscowości Cedry Wielkie na Pomorzu" - dodała Honkisz. Nie powiedziała jednak, kiedy można spodziewać się wyników z obu odwiertów. Wcześniej w mediach pojawiły się informacje, że pierwsze wyniki z Łebienia będą dostępne pod koniec roku. Z kolei pod koniec czerwca prace wiertnicze w poszukiwaniu tight gazu w rejonie Siekierek rozpoczęła firma Energia Zachód, w której 90 proc. udziałów ma Aurelian Oil&Gas z siedzibą w Londynie. Po odwiercie o głębokości blisko 4 km spółka wykona szczelinowanie; prace mają trwać do listopada. "Późniejsze działania na projekcie Siekierki będą zależeć od wyników produkcyjnych otworu. Przewidywalne możliwe do wydobycia ilości z wierconego otworu określa się na poziomie 0,5 do 0,8 mld m sześc." - poinformowali w środę PAP przedstawiciele spółki, zapowiadając kolejne informacje w grudniu. PAP - 01-09-2010 18:32
Polska zalewana papierosami z Chin
Do Polski trafia coraz mniej podróbek towarów z Chin. Problemem staje się za to rosnąca skala przemytu do Polski chińskich papierosów - poinformował w wywiadzie dla Polskiego Radia podczas pobytu w Szanghaju szef Służby Celnej Jacek Kapica. W ciągu pierwszych 6 miesięcy tego roku polscy celnicy przejęli ponad 20 mln sztuk papierosów przemycanych z Chin. To tyle co w całym ubiegłym roku - zauważa minister Kapica. „Papierosy z Chin trafiają do nas statkami morskimi. Największe ujawnienia mamy w portach w Gdyni i Gdańsku" - dodał szef polskiej służby celnej. Dopiero w 2005 roku pomiędzy Unią Europejską i Chinami zawarte zostało porozumienie na temat współpracy w sprawach celnych i zwalczania przestępczości. Minister Kapica zauważa, że do tej pory obydwu stronom nie udało się zainicjować współpracy opartej na zapisach tego porozumienia. „Ono jeszcze nie zafunkcjonowało w taki sposób, aby były prowadzone wspólne śledztwa, wymiana informacji i działania związane z ograniczeniem fałszerstw w obrocie towarowym" - stwierdził minister Jacek Kapica. Minister Kapica przebywa w Szanghaju na konferencji poświęconej współpracy celnej Chin i Unii Europejskiej. Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)
03.09.2010
POPULARNE WŚRÓD UŻYTKOWNIKÓW
NAJCZĘŚCIEJ OGLĄDANE:
1.Boryszew/akcjeWIG
2.Bayer/akcjeDAX
3.Hawe/akcjeWIG
4.Groclin/akcjeWIG
Pozew zbiorowy powodzian
 17 mieszkańców Sandomierza (Świętokrzyskie) oraz Tarnobrzega i Gorzyc (Podkarpackie), poszkodowanych podczas powodzi w maju i czerwcu, złożyło w środę w Sądzie Okręgowym w Krakowie pozew zbiorowy przeciwko Skarbowi Państwa. Do pozwu mają przyłączyć się inni poszkodowani. Postępowanie na tej drodze umożliwiła ustawa o dochodzeniu roszczeń w postępowaniu grupowym, która weszła w życie 19 lipca. Poszkodowani domagają się odszkodowań na łączną kwotę ok. 8,5 mln zł. Ich roszczenia skierowane są do reprezentujących Skarb Państwa: wojewody świętokrzyskiego, Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Krakowie (RZGW), Świętokrzyskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Kielcach, powiatu sandomierskiego i gminy miejskiej Sandomierz. Jak poinformował reprezentujący powodzian adwokat Paweł Sikora z krakowskiej kancelarii Kubas, Kos, Gertner, o wyborze sądu w Krakowie zadecydowały kwestia łatwiejszego dostępu do pełnomocnika i ustalenia wewnętrzne. Wśród osób, które złożyły pozew, są przedsiębiorcy, którym woda zniszczyła zakłady oraz mieszkańcy, którym woda zalała domy i posesje. W różnych podgrupach domagają się odszkodowań od 100 tys. zł, po 400 i 600 tys. aż do miliona. Według jednego z inicjatorów pozwu zbiorowego, sandomierskiego przedsiębiorcy Zbigniewa Rusaka, przyłączenie się do pozwu zadeklarowało kolejnych ok. 250-300 osób z okolic Sandomierza. W zależności od ich liczby wzrośnie również wysokość roszczeń. Sąd określi termin, w którym do pozwu będą mogły przystępować inne osoby. "Zdecydowaliśmy się na zamknięcie sprawy przy 17 osobach, ponieważ dalsze zbieranie dokumentacji mogłoby potrwać jeszcze pół roku. Wiele osób interesuje się, zbiera informacje i sądzę, że po zakreśleniu przez sąd terminu, do pozwu przyłączy się jeszcze 250-300 osób" - powiedział PAP Rusak. Jego zdaniem, roszczenia powodzian są "jak najbardziej uzasadnione". "Od samego początku wiedziałem, że to nie jest wina natury ani przypadku losowego, tylko zaniedbania rządu i instytucji odpowiedzialnych za gospodarkę wodną" - powiedział. "Jeżeli urzędnicy zaniedbują swoje obowiązki i w wyniku tych zaniedbań dochodzi do powodzi, to dlaczego my, jako obywatele, mamy cierpieć przez urzędników i przez rządzących, którzy nie wywiązali się ze swoich obowiązków? To jest karygodne i dlatego nie możemy temu pobłażać. Przez 20 lat na Wiśle nie robiono nic" - powiedział PAP Zbigniew Rusak. Jak podał, pozew w głównej mierze opiera się na raporcie po kontroli NIK, stwierdzającym zaniedbania, do którego "mieli dostęp wszyscy najważniejsi urzędnicy". "Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Krakowie jest odpowiedzialny za utrzymanie obiektów hydrotechnicznych w górnej Wiśle i pod tym względem nie mamy sobie nic do zarzucenia - ani w pierwszej, ani w drugiej, ani w trzeciej, ani w czwartej fali, którą obecnie usiłujemy przepuszczać i na tym się koncentrujemy" - powiedział w środę dyrektor RZGW w Krakowie Jerzy Grela. Jak dodał, jego instytucja jest również odpowiedzialna za utrzymanie brzegów w rejonie Sandomierza. "Na ile środki pozwalały, to realizowaliśmy to, ale podczas powodzi uszkodzenia brzegów nie są do przewidzenia" - dodał dyrektor RZGW, powołując się zarówno na "prawo natury" przesądzające o stanie brzegów podczas powodzi, jak i na "permanentny brak środków, znany władzom i parlamentarzystom". "To bardzo zaniedbana +działka+, ale nikt nie ma woli politycznej, by na tę działalność finanse udostępnić" - powiedział Grela. Wojewoda świętokrzyski Bożentyna Pałka-Koruba poproszona o komentarz podkreśliła, że trzeba poczekać, aż złożony wniosek zostanie zaakceptowany przez sąd pod względem formalno-prawnym. "Sąd będzie musiał ustalić, czy można wskazać wprost odpowiedzialnych za szkody, które spowodowała powódź. Myślę, że pozwane instytucje będą miały argumenty na swoją obronę" - dodała wojewoda. Burmistrz Sandomierza Jerzy Borowski powiedział, że nie wie dlaczego roszczenia powodzian są skierowane także przeciw gminie. "Dlaczego nie pozwali ekologów? Gdyby drzewa i krzewy w międzywalu były wcześniej wycięte, to mielibyśmy tam metr mniej wody i prawdopodobnie Wisła nie przelałaby wałów" - mówił. Podkreślił, że wystąpił do krakowskiego RZGW o zgodę na wycięcie roślin. Burmistrz nawiązał do chronionych obszarów "Natury 2000", które powstały w międzywałach polskich rzek. PAP 01-09-2010, 14:27
03.09.2010
OKAZJE INWESTYCYJNE
czyli aktualne sygnały kupna
Javascript DHTML Drop Down Menu Powered by dhtml-menu-builder.com
Nazwa OBRÓT/5 sesji DATA
ANALIZY KURSÓW
Omówienie głównych formacji i perspektyw zachowania kursu
KOMENTARZE ORAZ ANALIZY BIEŻĄCE SPÓŁEK WIG
03.09.10
BHW - komentarze spółek WIG
czytaj
ATwig-analiza techniczna
 
 
Regulamin       O serwisie       Reklama       Kontakt
Notowania i wykresy dostarcza stooq.pl